Zamach w Bostonie

Dzień dzisiejszy to przede wszystkim relacje z kolejnego zamachu, do którego doszło w Stanach Zjednoczonych, w Bostonie. Podczas maratonu, przy mecie wybuchły dwie bomby. Spowodowało to u mnie dłuższą chwilę zadumy i zastanowienia, ze względu na fakt, że sam kończyłem w sobotę bieg (co prawda ja przybiegłem na szarym końcu, więc mnie by nie trafili :)). Zastanawia mnie fakt, czym kieruje się osoba, która pragnie odebrać życie innym – nieznajomym osobom w sposób brutalny w imię swoich idei czy religii. Czy ma potem wyrzuty sumienia? A może to wszystko nie jest czasem szczwaną zagrywką wywiadu amerykańskiego, aby usprawiedliwić kolejne wojny na Bliskim Wschodzie? – to wypełniało moją głowę. Prawd pewnie usłyszymy wiele, pytanie tylko która będzie najprawdziwsza… Swoją drogą, prawdziwą żenadą wykazała się TW Stokrotka, tj. Monika Olejnik, która na Facebooku napisała po tragedii: „Dwa wybuchu – w Bostonie, a nie w Smoleńsku”. Niesamowita empatia, nie ma co gadać.

Jeśli czas mi pozwoli będę chciał jutro pobiec w Biegu Solidarności organizowanym przez  Zabieganych – 18 kwietnia o 19.00 na Placu Biegańskiego. Trzeba tylko szybko załatwić Walne Zebranie Stowarzyszenia Kibiców Wieczny Raków :-)

Ostatni trening przed startem

W dniu wczorajszym odbyłem ostatni trening przed V Biegiem Częstochowskim. Udało mi się przebiec 10 kilometrowy odcinek z czasem 1 godzina 10 minut, więc jeśli równie dobrze pójdzie mi w sobotę, to misja polegająca na ukończeniu Biegu będzie spełniona. Jeszcze żeby nie być ostatnim… :-) O tym jednak będę myślał w sobotę o 14.00, jak to się mówi, wszystko w moich nogach i psychice, bo to ona odegra istotną rolę, gdy te pierwsze odmówią już posłuszeństwa :) Jednak twierdzę, że w tym wszystkim nie wynik jest najważniejszy, ale to, że udało mi się zmotywować do ruszenia swoich szanownych czterech liter i osiągnięciu tego, co już w tym momencie osiągnąłem.

V Bieg Częstochowski coraz bliżej!

Mimo, że pogoda za oknem nie nastraja do jakiejkolwiek aktywności fizycznej (oczywiście poza piciem piwa ;)), już za 9 dni odbędzie się V Bieg Częstochowski. Jakiś czas temu pisałem o chęci uczestnictwa w tym przedsięwzięciu – wczoraj dokonałem stosownej opłaty startowej, i jeśli świat się do tego czasu nie zawali to wystartuję. Moja kondycja, biorąc pod uwagę drastyczny spadek masy ciała (ze 104kg w listopadzie 2012 do 87kg teraz) jest słaba. Motywowany jednak przez kolegę z klasy ze szkoły podstawowej podejmę wyzwanie i wierzę, że bieg ukończę. To mój pierwszy cel. Drugi to taki, aby nie być ostatnim. Z tym może być problem, ale postaram się dać radę. Najważniejsze przecież, to walczyć ze swoimi słabościami, z marnością ciała, które ma służyć nam tak jak tego chcemy!